GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB

GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB GOSSIPHUB

Menu

Wy piszecie, my nie oceniamy - no dobra, może trochę

27 Apr 2026

Zboczeniec na siłowni?! 🤢

"Rozbawił mnie ten post z AI Slopem, a że lubie sensacje uznałam ze dodam coś od siebie. Ćwiczę tam już jakiś czas. Kojarzę ludzi, a oni kojarzą mnie, każdy jest zajęty swoją dupą. No ta, prawie każdy.

Jest tam taki jeden trenerek. Nie będę rzucać imieniem, bo chuj wie jakie ma znajomości i co mu wpadnie do głowy jeśli je zleakuje. Na początku wydawał się być spoko. Coś tam zagada, coś podpowie, nic dziwnego, więc trzymałam gadke. To chyba był właśnie mój największy błąd.

Nie chodzi o jedną akcje tylko o schemat, który obrał. Podchodzi bez pytania, zaczyna rozmowe o rzeczach z dupy, a potem zaczyna robić się niezręcznie. Komentarze o wyglądzie, dwuznaczne żarty i nachalne dopytywanie sie. Serio myślałam, że daje ewidentne znaki, że ma sie odjebać, ale może to jakiś jego kink or something xD

Typ podchodzi, obczaja mnie podczas gdy ćwicze, rzuca tekstami typu "ale masz pierdziawe", a po treningu pyta czy nie chce zrobić u niego cardio. Murzynie, wolałabym z nietolerancją laktozy wypić litr mleka niż się z tobą spiknąć. Może rzuca te teksty jako zajebisty żart i mysli ze mnie to bawi, bo sie smieje. Sory nie wiem jak inaczej zareagowac i nie stracic jebanego karnetu na yy najtansza silownie w okolicy.

Myślałam, że możeee przesadzam, więc zagadałam do innych lasek na siłowni i nagle się okazało że nie jestem jedyna. Pierwsza mówiła, że zaczepia ją tak jak mnie za każdym razem jak ćwiczy, a inna, że kompletnie zignorował to jak wspomniala ze ma narzeczonego, a mimo to nadal do niej zagadywal. 

W dodatku w tle leciało to gowno z AI, ale z tego co widze nie leci juz tak czesto, wiec props za to.

Nie mam zamiaru robić dramy na całe Los Santos, ale jeśli kilka osób ma podobne doświadczenie, to chyba coś tu grubo nie gra. Siłownia to nie miejsce, gdzie masz być zaczepiana co trening. Chce pocwiczyc a nie szukac bolca do dupy. Pozderki"

Anonimowa użytkowniczka GossipHub

⬆ Kliknij podkreślony tekst wyżej, aby nas wesprzeć 

Nazwa:
Komentarz:
25 Apr 2026

Los Santos Office Affair 💔

"Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę pisać swoją historię na jakiejś atencyjnej stronce, ale skoro mój ex postanowił zrobić z naszego związku tani serial paradokumentalny, to proszę bardzo. Siadajcie, bierzcie popcorn.

Byliśmy zaręczeni. Planowanie życia, wspólne mieszkanie, obietnice, całe to pierdolenie, które teraz brzmi jak jebany żart.

Od jakiegoś czasu czułam w kościach, że coś jest nie tak. Kontakt zrobił się gorszy, beznamiętne rozmowy o niczym, a gdy spytałam pierwszy raz w życiu, żeby pokazał swój telefon i jego SMS-y zrobił mi aferę, że mu kurwa nie ufam.

Właśnie w tym czasie pojawiła się ona. Nazwijmy ją Rudą. Nowa koleżanka z pracy. 

Oczywiście, według niego to była “tylko koleżanka”. Klasyka gatunku, co nie. Jak facet mówi “tylko koleżanka”, to pakujcie walizki, baby.

Ogólnie to robiłam i robię nadal w zupełnie innym gatunku 'pracowym' niż mój ex, więc nie siedziałam mu nad głową. Nie sprawdzałam każdego ruchu, nie robiłam z siebie detektywa, w sumie nie miałam jak. Zaufałam mu, bo tak podobno działa związek, a po tylu aferach z nim o te Rudą, serio uwierzyłam, że mam jebaną schizofrenie i jestem toksyczna.

W wielkim skrócie, ostatnio dowiedziałam się, że parka pomieszkuje razem na Mirror Parku, mega romantyczne miejsce (mieszkałam z nim wtedy w apartamentowcu). Zagadał do mnie stary znajomy (błogosławić cię E.), czy między mną, a A. jest koniec. Po dłuższej dyskusji okazało się, że ziomek totalnie mną się zabawił i to od prawie dwóch tygodni.

Co jest najlepsze w tym wszystkim? Ona wiedziała. Wiedziała, że jesteśmy zaręczeni. To nie była żadna biedna, niewinna duszyczka, która “nie miała pojęcia”. Miała pojęcie. Miała informacje. I mimo tego uznała, że cudzy narzeczony to idealny cel na firmową integrację uczuć. Oczywiście bardziej pierdole mojego ex za to co zrobił, ale najwyraźniej są siebie warci.

Do rudej: gratuluję cipo. Wygrałaś chłopca, który kłamie narzeczonej prosto w twarz i chowa się za tekstem “to tylko koleżanka”. Nagroda główna? Facet, który Ciebie też w końcu zdradzi. Serio miej go sobie i nie wypuszczaj XD

A.F., do Ciebie też słówko. Mam nadzieję, że było warto, serio. Mam nadzieję, że ten cały cyrk był wart zniszczenia czegoś, co budowaliśmy tyle miesięcy. A te kilkadziesiąt kłótni o to, że ci nie ufam bez powodu, że jestem toksyczna, że sobie to wymyślam, boże błagam, aby Cię piekli pochłonęli żywcem, skurwysynie.

Nie piszę tego, żeby płakać, bo płakałam już wystarczająco dużo. Piszę to, bo niektóre historie zasługują na światło dzienne, szczególnie kiedy ktoś tak bardzo chciał zamiatać je pod dywan. Jeszcze raz, jebać cię, a kto wie ten wie."
- Anonimowa użytkowniczka GossipHub

Morał, kochani?

Gdy robi z ciebie wariatkę za jedno pytanie - telefon na stół albo pożegnanie.

⬆ Kliknij podkreślony tekst wyżej, aby nas wesprzeć ⬆

Nazwa:
Komentarz:
X